Kochani!
Z okazji 20 POSTA chciałabym napisać dziś coś specjalnego. Korzystając także z wolnego czasu w postaci rozpoczynających się wakacji, chciałabym zrelacjonować wam nasz kwietniowy urlop w Berlinie.
W Niemczech spędziliśmy 4 dni, od czwartku do niedzieli. Był to swojego rodzaju przedłużony weekend. Niestety pogoda nam nie dopisała, ale piękno tego miasta pozwoliło nam w pewnym stopniu zapomnieć o pochmurnym niebie.
Podróż do Berlina minęła nam szybko i przyjemnie. Polski Bus po 8 godzinach jazdy, dowiózł nas do stolicy naszych sąsiadów. Pierwszy dzień zapowiadał się bardzo obiecująco i interesująco.
Na miejscu byliśmy rano. Każdy z nas marzył o gorącej kawie, która dostarczyłaby odpowiedniej dawki kofeiny, dlatego po dotarciu do hostelu, oraz zostawieniu bagaży, udaliśmy się na nasz pierwszy po berliński spacer. Naszym celem oczywiście była kawiarnia. Znajdowała się ona obok Checkpoint Charlie na skrzyżowaniu ulic Friedrichstrase i Zimmerstrase, czyli koło dawnego, głównego punktu kontrolnego aliantów, kiedy to miasto było podzielone na dwie części (lata 1961-1990).
Kawiarnia nosi nazwę Back-Factory. Wnętrze jest przepiękne, a kawa - przepyszna i przede wszystkim tania.
